• Wpisów: 303
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 19:17
  • Licznik odwiedzin: 32 006 / 2260 dni
 
aniszyn18
 
Bruno <33: Przypomnienie:
Popatrzyłam jeszcze raz na smutnego Bruna, na płaczącą matkę i an uśmiechniętego Zayna...
-Więc? - zapytał zniecierpliwiony ksiądz.
Pochyliłam głowę, zacisnęłam oczy i wydusiłam z siebie ciche "Tak"...

*Odc.43*
Czułam, że moje oczy uroniły kilka łez, które spłynęł po moich policzkach. Czułam także, że nie są to łzy szczęścia...
-Jeśli jest ktoś, kto jest przeciwko tego związku, niech odezwie sie teraz lub zamilknie na wieki. - wypowiedział ksiądz.
Ostatnia deska ratunku. Rozejrzałam się nerwowo po kościele  z nadzieją, że ktoś wstanie. Nie za bardzo się na to zapowiadało.. Popatrzyłam na Bruna. Siedział przybity, gapiąc się w jeden punkt. Ciężko nad czymś myślał. Ciekawe nad czym...
-Więc rozumiem, że można was oficjalnie uznać mężem i żoną. Możecie się pocałować. - uśmiechnął się.
Lekko zmrużyłam oczy, aby nie uronić kolejnych łez, które cisły mi się do oczu. Zayn pocałował mnie, ale ja tego nie odwzajemniłam. Tera to zrozumiałam... Ja go nie kocham... Ani trochę.. Ja nic do niego nie czuję! Kompletnie! Zastanawiam się jak ja mogłam być taka głupia i zgodzić się za niego wyjść... No trudno.. Teraz to już przepadło... Wyszliśmy z kościoła co zostało odebrane brawami i opsypaniem ryżem i groszami. Pozbierliśmy je, a następnie udaliśmy się w stronę restauracji.
Nie mam zamiaru opisywać całego dnia. Nie mam na to nerwów. To było coś okropnego! Wszyscy bawili się, tańczyli, cieszyli się.. A ja? Siedziałam z boku i przygladałam się im. Nie tak wyobrażałam sobie ten dzień. Pewnie myślicie że Zayn przyszedł po mnie i zaprosił do tańca. Gdzie tam! Właśnie poznałam jego prawdziwe oblicze. Jak uszłyszałam od swojego kuzyna, upił się i poszedł na dziwki... W dzień ślubu? To jest normalne??
Nie miałam siły patrzeć na te wszystkie uśmiechnięte buzie więc wyszłam z restauracji, na ogród. Nikt nawet nie zwrócił na to uwagi... Poszłam zielonym korytarzem żywopłotu, który ciągnął się przez dobry kawał drogi. Wreszcie dotarłam do końca, gdzie znalazłam przytulne miejsce, z dala od zabawy. Był to mały plac w ksztalcie koła, a na środku osadzona była mała, graniotwa fontanna. Podeszłam do niej, podwinęłam lekko sukienkę do góry i usiadłam na jej brzegu. Patrzyłam jak woda płynnie wpada do zbiornika. Tej to dobrze. Wolna, może robic co chce, nikt jej nie rozkazuje, ma własne zdanie... A ja? ... Moje życie jest na prawdę przykre...
Z rozmyśleń wyrwał mnie ciche kroki dochodzące od strony restauracji. Obróciłam się i zobaczyłam moją matkę. Nic nie mówiła. Po prostu podeszła i mnie przytuliła. Tego teraz potrzebowałam..
-Mamo... - szepnęłam przez łzy które strumieniami leciały mi po policzkach.
-Ciiii... - uciszyła mnie.
Jeszcze chwilę siedziałam wtulona w jej ramię. Lecz ona sama odsunęła mnie od siebie.
-Nie, kochanie. Dość. Nie płacz tyle.
-Ale mamo ty nic nie rozumiesz...
-No właśnie. To może mi wytłumaczysz?
-Nie mogę... Załamiesz się..
-Powiedz, załamię się jeszcze bardziej jak mi nie powiesz.
-Mamo.. Ja...
-Nie kochasz go prawda?
-Tak...
-Wiem to.
-Skąd?
-Kochanie, uwierz. To widać.
-Przepraszam cię... Wiem że bardzo ci zależy na naszym związku i ...
-Nie kochanie! Najbardziej zalezy mi na twoim szczęściu. - pocałowała mnie w czoło i przytuliła. - A teraz... Powiedz mi jeszcze jedno..
-Słucham?
-Wracając do tematu Bruna...
-Mamo..
-Nie! NIe przerywaj mi! Po prostu - chce wiedzieć jedno! Kochasz go prawda?
Westchnęłam i ukryłam twarz w dłoniach.
-Wiedziałam. - zachichotała.
-Mamo, to nie jest śmieszne.. Nie rozumiesz w jakiej ja trudnej sytuacji jestem?!  A co jeśli ja mu się nie podobam?!
-Kochanie posłuchaj ja...
W tej chwili przewrał nam ciche chrząknięcie od strony żywopłotu. Odwróciłam się i zobaczyłam zmartwionego Bruna.
-Dobra, to ja was zostawiam. Porozmawiajcie sobie. - mrugnęła do mnie i odeszła.
Bruno stał tak chwile i patrzył na mnie. W końcu powoli podszedł i usiadł obok mnie. Spokojnie patrzyłam na wodę, nie zwracając na niego uwagi. Kątem oka widzę, że wyciąga pudełko z papierosami, wyciąga jeden i zapala. Wkurzona wyciągam mu go z ust i wrzucam do wody. Schowałam twarz w dłoniach, nie wiedzieć czemu, płakałam. Poczułam jak jego dłonie mnie obejmuję, a po chwili czuję ciepło bijące z jego klatki piersiowej oraz jego cudowne perfumy.
-Przepraszam cię... Nie płacz...
-Bruno.. Czemu to wszystko jest takie trudne? ...
-Nie Rose. Nie jest trudne. Ty tylko sobie to wmawiasz. Uwierz mi.
-Ta jasne...
-Nie wierzysz? No dobra, to dawaj pierwszy problem.
-Nie kocham go...
-Pogadaj z nim, wyjaśnijcie to sobie. Idź.
-Bruno.. Nie ma go..
-A gdzie poszedł?
-N-nieważne... - na samą myśl zrobiło mi się słabo.
-A masz 100 procentową pewnosć że go nie kochasz?
-Tak... To znaczy.. Kocham go ale jak przyjaciela.. Nic więcej..
-Mówię - pogadaj z nim. Dawaj następny.
-Yyy.. Nieodwzajemniona miłość...
-uu coś o tym wiem.. Więc - jesteś pewna że nieodwzajemniona?
-Nie.. Nie pytałam się go.. Ale to widać..
-Ej! Nie wiesz, to tak nie gadaj! Jakieś jeszcze problem?
-Tak.
-To słucham?
-Twoje palenie...
Bruno zachichotał.
-To akurat jest mój problem, sweetie.
-Mój też.
-Nie będę o tym z tobą romawiał.
-...
-Rose? Mam do ciebie prośbę.
-Tak?
-Bo wiesz.. Ostatnio spodobała mi się jedna dziewczyna. Problem w tym, że nie wiem jak jej to powiedzieć... Mógłbym.. Mógłbym z tobą przećwiczyć tą scenkę?
-Jasne! Nie ma sprawy!
-Ok.. - wziął głęboki wdech. - Hej!
-Hej Bruno!
-Słuchaj... - popatrzył mi głęboko w oczy. - Od dawna chce ci coś wyznać, ale nie wiem czy dobrze robię..
-Dawaj nie bój się!
Popatrzył się na mnie takim wzrokiem, że myślałam że wpadne do tej wody!
-Ja... Kocham Cie.. Od dawna cię kocham... Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem... Poczułem motylki w brzuchu.. Wiedziałem że to ty jesteś moim aniołem, który Bóg zesłał mi z nieba. Kocham... Kocham jak się śmiejemy, jak spędzamy razem czas, jak wygłupiamy się.. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.. A ty.. Ty sama znaczysz dla mnie najwięcej.. Kocham cię...
Jezu jakie to było piękne!!!
-Brawo! To teraz idź i jej to powiedz!
-Nie mogę..
-Dlaczego?
-Bo już to zrobiłem...
_____________
Specjalnie z dedykacją dla @FuckYouIfYouDon'tLikeBrunoMars, @I'mAKillerOnTheRun i @Marsoholiczki bo chciały żeby Zayn zniknął to macie :D

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków