• Wpisów: 303
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 19:17
  • Licznik odwiedzin: 32 006 / 2260 dni
 
aniszyn18
 
Sama nie wierzę że to robię ale.. Proszę bardzo - odcinek :D

Przypomnienie:
-Ja... Kocham Cie.. Od dawna cię kocham... Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem... Poczułem motylki w brzuchu.. Wiedziałem że to ty jesteś moim aniołem, który Bóg zesłał mi z nieba. Kocham... Kocham jak się śmiejemy, jak spędzamy razem czas, jak wygłupiamy się.. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.. A ty.. Ty sama znaczysz dla mnie najwięcej.. Kocham cię...
Jezu jakie to było piękne!!!
-Brawo! To teraz idź i jej to powiedz!
-Nie mogę..
-Dlaczego?
-Bo już to zrobiłem...

*Odc.44*

*Bruno*
Wiem, że nie powiniem jej tego mówić, i do tego w tym dniu ale... Ja już dłużej nie mogę! Chcę być z nią kimś więcej niż tylko przyjaciółmi. Wiem, że to niemożliwe, ale...
*Rose*
Kompletnie mnie zatkało... Czy on to naprawdę powiedział?!  Cały mój świat zawirował, a motylki w moim brzuchu szalały, jakby zaraz miały rozsadzić mi brzuch.
-Rose, przepraszam. Wiem że to nie ma sensu, że jesteś z Zaynem ale.. ja już dłużej nie mogłem, bo ja naprawdę..
Przyłożyłam palec do jego ust. Lekko się uśmiechnął. Odwzajemniłam to. Powoli się do mnie zbliżał, ja jednak spanikowałam i odwróciłam wzrok.
-To ja ten.. Chyba już pójdę.. - powiedział cicho, chrząkając . Ruszył przed siebie. Pobiegłam za nim, chwyciłam go za nadgarstek i przyciągnęłam do siebie, tak że nasze ciała sie stykały. Popatrzyłam przed siebie. Miałam przepiękne widoki. Jego brązowe tęczóki lśniły jak perełki. Popatrzyłam niżej na jego usta. Zauważył to i pokazał szereg równiutkich, sznieżnobiałych zębów. Przygryzłam jego dolną wargę, a on zbliżył nasze usta jeszcze bardziej, aż w końcu złączyliśmy je w gorącym pocałunku, pełnym namiętności. Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie. Nie wiem ile trwał ten pocałunek, ale na pewno długo. Gdy skończyliśmy cmoknął mnie w policzek, złączył nasze dłonie i ruszyliśmy w stronę zabawy, po drodze rozmawiając i śmiejąc się.
Resztę wieczoru spędziłam w towarzystwie Bruna, tańcząc, pijąc i bawiąc się w najlepsze. Zayn nadal nie wracał. Właściwie to gówno mnie to obchodziło, mam teraz Bruna. Mam nadzieję że on będzie inny i nie zrobi mi czegoś takiego..
Zabawa powoli dobiegała końca, 3/4 gości już poszła. Zostaliśmy tylko my, moi rodzice i kilka znajomych. Czułam, że jestem mocno wstawiona. Właściwie.. Nie tylko ja.. Chwiejnym krokiem podeszłam do Bruna który trzymał się kredensu, aby nie upaść. Jedyną trzeźwą osobą była moja matka. Posadziła nieograniętego ojca na krześle i podeszła do nas.
-Chodźcie jedziemy do domu.
-Ale szemu? Ja folem tu sostać s moim jednoroszceem... - powiedział nachlany Bruno.
-Pojade z tobom - odpowiedziałam i śmialiśmy się głupi, przez co prawie upadliśmy.
-Boże święty.. - mama przewróciła oczami.
Wzięła nas pod ręce i zaprowadziła do samochodu. Kelner pomógł jej z tatą. Zapięła nam pasy i ruszyła do domu.
Obudziłam się i widziałam że jest już ranek. Wygląda na to że świta. Obróciłam się na drugi bok i zobaczylam słodko śpiącego Bru, przytulającego się do poduszki jak 5-letnie dziecko. Mimowolnie się usmiechnęłam. Sięgnęłam na szafkę po telefon. 16:48. Świta? Brawo za spostrzegawczość... Nie chcąc budzić Bruna powoli wstałam. Już ubierałam kapcie, kiedy poczułam że coś mnie wciąga spowrotem, a po chwili leżałam na mojej miłości. Śmialiśmy się jak głupi, co chwile całując. Boże, ile ja czekałam na tą chwilę.. Zeszłam z niego i położyłam obok.
-Jaki mamy czas? - zapytał Bruno ziewając.
-Czas do wstania.
-A tak konkretnie? - zachichotał.
-Nie powiem, sam sobie sprawdź - wytknęłam mu język.
-Taaak? Naprawdę tego chceesz? - zapytał podnosząc jedną brew.
-Co ty kombinujesz? - zapytałam lekko przerażona.
Ten tylko się uśmiechnął i zaczął mnie łaskotać. Cholera, po co ja mu mówiłam że mam łaskotki...
Bruno... Przestań.. Już... Nie... Wytrzymam... - mówiłam przez śmiech.
-To któą mamy godzinę? - puścił mnie i triumfalnie się uśmiechnął. Westchnęłam.
-koło 17.
-No. - uśmiechnął się.
-Nigdy.. więcej.. - powiedziałam dysząc ze zmęczenia.
Uśmiechnął się szeroko, po czym wyszedł z łóżka do łazienki. Był w samym bokserkach. Nie skomentuje jak się wtedy czułam. Wydobyłam z siebie tylko ciche "O matko...". Chyba nie usłyszał. Mam nadzieję.
Wstałam z łóżka robiąc poranną gimnastykę. Poczułam starszny ból głowy, któy przeszył całe moje cialo. Wczoraj musiałam nieźle zabalować.. Nagle poczułam jakiś cudowny zapach dobiegający z dołu. Poszłam za nim i trafiłam do kuchni. Przy kuchence stała mama robiąc stosy naleśników.
-Dzień dobry. - powiedziała z uśmiechem.
-Dobry dobryy.. - odpowiedziałam przeciągając się i sięgnęłąm po talerz.
-Jak się spało?
-Da sie wytrzymać, chociaż najchętniej nie wstawałabym w ogóle..
Po chwili do kuchni wszedł Bruno.
-Dzień dobry pani Grant - uśmiechnął się miło do mojej mamy.
-Witam panie Mars - zaśmiała się i wyszła z kuchni.
-Co na śniadanie? - zapytał rozglądając się po kuchni.
Energicznie się odwróciłam i popatrzyłam na niego jak an idiotę.
-No co ? -zdziwił się.
-Bruno.. Przed sobą masz całą lade naleśników, a ty się kurwa pytasz co na śniadanie?! - zapytałam lekko poirytowana.
On przetarł twarz ręką i wziął talerz, po czym siadł do stołu. Wziął widelec i zaczął jeść z pustego talerza. Mimowolnie się uśmiechnęłam chociaż to nie było śmeiszne kiedy Bruno był taki nieogarniety.
-Bruno...
-Tak?
-Jak ci smakuje? - zapytałam próbując sie nie zaśmiać.
-Nawet dobre, ale takie trochę bez smaku..
-Mhm. - uśmiechnęłam się. Nie wytrzymałam i wybuchąłm gromkim śmiechem. On dziwnie na mnie popatrzyl i "jadł" dalej.
Resztę dnia spędziłam z Brunem wygłupiając się i oglądając filmy.
-Ej a moze pójdziemy na spacer? Patrz jaki fajny wieczór. - zapytał i wskazał na okno.
-Czemu nie.. Poczekaj pójdę po sweter. -- oznajmilam i poszłam na górę do swojego pokoju. Otworzyłam wielką drewnianą szafę i wzięłam czerowny letni sweterek. Zoorientowałam się, że na komodzie leży jeszcze mój telefon. Chwyciłam go i zerknęłam na ekran. 17 nieodebranych połączeń od: Zayn. No pięknie.. A ten czego ode mnie chce?.. Wzruszyąłm ramionami i schowałam telefon do kieszeni. Już mieliśmy wychodzić kiedy ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam, otworzyłam a za nimi stał Zayn.
___________________
Wiem wiem beznadziejny, ale wyszłam z wprawy :D ostatni odcinek ok.70 dni temu xD No i jeszcze jedno - nie przyzwyczajajcie się to wyjątek że dodałam odcinek ! :D Kogo ja oszukuję......

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków