• Wpisów:304
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 19:17
  • Licznik odwiedzin:32 028 / 2260 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Właśnie! Zapomniałam dodać

http://besty.pl/453720

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przypomnienie:
Ten telefon bardzo mnie zdziwił. Może tylko to były żarty.. Ale chwila.. To był telefon od Bruna.. A mówiła dziecwzyna.. To pewnie jego.. jego..dziewczyna.. Nie pójdę.. Chociaż trochę się martwiłam... Biłam się z myślami - iśc czy nie iść? W końcu zdecydowałam się pójść. Miałam jeszcze klucze z mieszkania Bruna. Przekręciłam je w drzwiach i weszłam do środka.
-Brunooo? - w odpowiedzi usłyszałam tylko ciche łkanie dochodzące z łazienki. Poszłam w tamtą stronę. Uchyliłam bardziej drzwi. Stanęłam jak wryta upuszczając z ręki telefon i klucze.

*Odc.40*
Łzy nalecialy mi do oczu i po chwili wybuchłam gorzkim płaczem podbiegając do wanny. Uklękłam i potrząsałam nim, klepałam, wołałam.. Nic nie zadziałało... Jednak ja dzielnie próbowałam dalej.
-Rose nie wysilaj się próbowałam już wszytskiego!
Ja jednak nie słuchałam jej i dalej krzyczałam jego imię. Ona siedziała cicho z boku i wpatrywała się we mnie.
-NO CO TAK STOISZ CHOLERA JASNA??!! DZWOŃ PO KARETKĘ!!!! - krzyknęłam do niej.
Ona szybko zerwała się i poleciała po telefon.
-Bruno... Błagam cię... Odezwij się... Proszę... - mowiłam przez łzy coraz ciszej. On milczał. - Proszę... - powiedziałam cicho. Znowu wyleciała ze mnie fala łez. - Bruno... Nie rób mi tego.. Nie możesz tak po prostu odejść... Bruno... - milczał. Ukryłam twarz w dłoniach i przypłynęła do mnie nowa fala łez. Poprostu klęczałam przy nieprzytomnym przyjacielu. Płomyk nadziei, że przeżyje powoli gasł... Usłyszałam syrenę i po chwili do łazienki wbiegli lekarze z noszami. Wyciągnęli go z wody. On bezwładnie się polożył. On naprawdę był BEZWŁADNY. Jego ręce swobodnie latały, tak jak nogi. Wyszli, a ja za nimi.
-Dobrze, która pani jedzzie z nami? - powiedział do nas jeden z nich.
-Ona. - odpowiedziała dziewczyna pokazując na mnie. Właściwie to dalej nie wiedziałam kto to, ale nie obchodziło mnie to teraz. Weszłam do karetki zamknęli za mną drzwi. Ruszyliśmy, a ja usiadłam obok noszy i złapałam za jego dłoń. Mocno scisnęłam i dałam mu całusa w jego zimny jak lód policzek.
-Będzie dobrze. Przysięgam... - uśmiechnęłam się lekko przez łzy. Zadzwonił mój telefon. Dzwonił Zayn. Odrzuciłam połączenie. Nie mogę z nim gadać. Nie w tej chwili.
Dojechaliśmy do szpitala. Wynieśli nosze, a ja wyskoczyłam. Szybko wbiegliśmy do środka. Biegliśmy przez dłui korytarz aż dobiegliśmy do sali operacyjnej. Już mialam zamiar wchodzić lecz zatrzymał mnie lekarz.
-Proszę panią pani nie może tutaj wejść. - złapał mnie za ramiona ściągając maskę operacyjną.
-Ale ja muszę! To mój przyjaciel!
-Niestety wstęp wzbroniony.
-Bruno!!! Będzie dobrze słyszysz??!! Dasz radę kochanie!!! - krzyknęłam mu przez ramię.
-Proszę się uspokoić! Niech pani usiądzie i poczeka. - wskazał na krzesło. Odeszłam i powoli siadłam. Drzwi sie zamknęły a ja ze zdenerwowania obgryzałam paznokcie. Nie umiałam siedzieć w jednym miejscu więc chodziłam po korytarzu tam i spowrotem. Znowu zadzwonił mój telefon. Znowu Zayn. Cholera muszę odebrać, pewnie się martwi..
-Halo? Rose?
-Tak...
-No nareszcie odebrałaś! Gdzie jesteś martwię się o ciebie...
W tej wlaśnie chwili drzwi się otworzyły i wyszedł jeden z lekarzy.
-Zayn, muszę kończyć pogadamy później.
-Ale...
Rozłączyłam się. Podbiegłam do niego.
-Oh, panna Grant. Mam dla pani nie za dobre wiadomości.
-To znaczy?
-Pan Hernandez stracił naprawdę dużo krwi i odzyskanie go będzie naprawdę ciężkie. Nie mamy wystarczającej ilości krwi by zapełnić jej braki.
Usiadłam na krześle i ukryłam twarz w dłoniach.
-Naprawdę nic się nie da zrobić?
-Jest jeden sposób. Może pani spróbować jakoś zoorganizować aby ludzie oddali krew. Wtedy będziemy w stanie go uratować. Tylko musi pani działać szybko, jeszcze dzisiaj musimy to zrobić.
Podniosłam głowę patrząc się na niego. Chwilę tak siedziałam po czym wybiegłam ze szpitala w stronę studia gdzie trwał teraz program na żywo, który oglądały miliony osób. Wbiegłam po schodach na górę i już miałam wchodzić na scenę jenak zatrzymał mnie umięśniony ochroniarz.
-A panienka gdzie się wybiera hę?
-Prosze mnie puścić! To sprawa życia mojego przyjaciela!
-No i ?
-Proszę! Tu chodzi o Bruno Marsa! Jeśli ludzie nie oddadzą na niego krwi - za parę godzin będzie po nim!
Mierzył mnie wzrokiem po czym wezwał jakiegos kolesia. Szeptnął mu kilka słów na ucho, on popatrzył na mnie i skinął głową w stronę sceny. Wbiegłam a wszystkie oczy zwróciły się na mnie. Prezenterka mierzyła mnie wzrokiem, popatrzyła za mnie na kolesia po czym podała mi mikrofon.
-Eeee witam. Będę się streszcząc po nie mamy za dużo czasu. Wiem, że oglądają nas teraz miliony więc to dobre miejsce. Słuchajcie ludzie. To nie są żarty. To sprawa życia i śmierci jasne? I nie jakiegoś byle tam człowieka tylko Bruno Marsa.
Na sali rozległy się ciche komentarze.
-Tak! Dobzre słyszeliście! W tej chwili Bruno Mars leży na sali operacyjnej i za parę godzin... Za parę godzin... - przetarłam oczy z łez. - ...Za parę godzin... Po prostu... Odejdzie...
Na sali tym razem rozległy się odgłosy zdziwienia i przerażenia.
-Więc sprawa jest poważna! Więc apeluję do wszystkich przed telewizorami i tutaj na widowni - błagam idźcie oddać krew do szpitala w LA! Zróbci to dla Bruna! Każda kropla się liczy! Błagam was... - łzy naleciały mi ponownie do oczu. Oddałam mikrofon prezenterce i widziałam jak kilkanaście ludzi wychodzi. Wybiegłam ze studia i wróciłam do szpitala. Zastała mnie miła niespodzianka. Przed szpitalem ciągnęła się bardzo długa kolejka. Weszłam do szpitala przeciskając się przez tłumy ludzi. Nagle dostrzegłam Sue i Zayna. Pięknie... Zauważyli mnie i machali w moją stronę. Ja najpierw powoli szłam do nich jednak po chwili łzy zaczęły mi ponownie ciec i zaczęłam do nich biec. Rzuciłam się przytulając ich oboje. Płakałam w ramię Zayna,a Sue ściskałam ramię. Zayn złapał mnie za ramiona i oddalił od siebie tak że miał wyprostowane ręce i patrzył mi prosto w oczy.
-Kochanie nie płacz. Widzisz ile osób zaangażowałaś? Jesteś wielka. Bruno będzie ci wdzięczny.
-Jeśli przeżyje...
-Ej! Tylko bez takich mi tu! - przyciagnął mnie do siebie i mocno przytulił po czym pocałował delikatnie w czoło.
-A tak w ogóle.. Skąd wiecie?
-Oglądaliśmy TV...
Nagle zawołał mnie ten sam lekarz. Podeszłam.
-Pani Grant, może byc pani z siebie dumna. Pani zaangażowanie pozytywnie wpłynęło na cąły przebieg sytuacji. Mamy wystarczająco krwi by go uratować - uśmiechnął się, a ja to odwzajemniłam. Kiedy wszyscy ludzie pobrali już krew i w holu zrobiło się pusto, lekarz wrócił na salę. Sue i Zayn zostali ze mną. Ja przez cały czas nerwowo obryzałam paznokcie.
-Ej przestań... - Sue wyciągnęła mi rękę z buzi. - Nie denerwuj się, przecież powiedział, że uratują go.
-Tak wiem ale nie ma 100 procentowej pewności...
Przytuliła mnie.
Mineła godzina i z sali wyszedł uśmiechnięty lekarz. Ja również się uśmiechnęłam.
-Operacja udała się pomyślnie, odzyskaliśmy go.
Podskoczyłam z radośni i przytulałam wszystkich obecnych na korytarzu. Nawet jakąś babcie która przechodziła obok. Jej mina - bezcenna.
-Jezu nawet nie wie pan jaka jestem panu wdzięczna.
-To wszystko dzięki pani. Gdyby nie pani zaangażowanie w oddanie krwi to bylibyśmy bezradni.
Jeszcze chwilę porozmawialiśmy o operacji i po chwili z sali wyjechały nosze z Brunem.
________________________
No cóż - piątek trzynastego a ja dodaje odcinek To nie wróży nic dobrego
Oj wy głuptaski, myśleliście, że zabiję Brunaaa? Głupole
  • awatar Neptunowa: Uff... A ja już myślałam, że Bruna nam uśmiercisz .:d
  • awatar Wenusowa: No wiesz, tak to napisałaś, a po Tb można się spodziewać wszystkiego, że ja serio myślałam, że wsadzisz go do trumny xD Świetny! :)
  • awatar Marsoholiczka: Wypierdol Zayana, przytul Bruna i będę szczęśliwa :D Świetny! I masz szczęście, że Bruś żyje, bo to ja bym cię zabiła :[
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Pewnie was to nie obchodzi ale... Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww < 3333333333333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
TAK, TAK, TAK, TAAAAAAK!!!! NAPISAŁAAAAAAAM!!!

Przypomnienie:
Wybiegłam na ulicę i rozglądałam się na wszystkie strony. Dalej krzyczałam jego imię w nadziei że dostanę odpowiedź.. Jednak w odpowiedzi usłyszałam tylko moje echo.. Usiadłam na krawężniku, ukryłam twarz w dłoniach i płakałam...

*Odc.39*

*Bruno*
Teraz byłem już pewny tego by się zabić... Czy może byc coś gorszego niż nieodwzajemniona miłość?! Łzy naleciały mi do oczu. Nie zatrzymywałem się na pasach.. Po prostu szedłem przed siebie. To zwykle kończyło się zatrzymaniem samochodu centymetr przede mną, po czym głośne przekleństwa ze strony kierowcy. Były one głośne, ale ja ich nie słyszałem.. Moje myśli zagłuszały rzeczywistość.. To był cios prosto w serce.

*Rose*
Pewnie wyglądałam jak odiotka.. W końcu siedzialam na krawężniku w sukni ślubnej, cała zapłakana.. Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Obróciłam się i zobaczyłam Sue. Usiadła obok mnie i milczałyśmy.
-Ty go kochasz prawda? - przerwała ciszę.
-Nie wiem.. Po prostu nie wiem.. - schowałam twarz w dłoniach.
-Słuchaj, ja nie chcę ci nic narzucać ale.. Ja widzę, że coś między wami się dzieje.. Te wasze spojrzenia.. To nie są przyjacielskie spojrzenia.. Uwierz mi znam się na tym. Jeśli naprawdę coś do niego czujesz, to nie zwlekaj tylko mu to powiedz. A jeśli nie czujesz tego co Zayn do ciebie, to też mu powiedz.
-Sue to nie takie proste..
-Jest proste! Nie wmawiaj sobie że to trudne! Co się z tobą stało?! Czemu tak wymiękłaś?! Stara, bądź twarda jak czerstwy chleb trzymany miesiąc pod łóżkiem! (*Wybacz Sara ale musiałam tego użyć *)
-Chyba masz rację..
-No jasne, że mam! A teraz chodź musimy oddać suknię. - zachichotała.
-A. No tak. - odwzajemniłam chichot. Weszłyśmy z powrotem. Od razu po wejściu napotkałyśmy się na panią Veronice, która już nie miała tego wyszczerza na twarzy jak do tej pory.
-Proszę pani. Czy zdaje sobie pani sprawę, że wybiegła pani ze sklepu, nie płacąc, w sukni ślubnej wartej 830 $ ??!!
-Tak. Przepraszam. bardzo przepraszam. Ja tylko.. wie pani.. sprawy sercowe..
-Ehh niech będzie. Tym razem pani odpuszczę. Ale oby mi się to więcej razy nie powtórzyło!
-Oczywiście.
Po długich zastanowieniach w końcu wybraliśmy odpowiednią suknie. Dobraliśmy dodatki, zapłaciliśmy i obwieszone torbami wyszłyśmy z salonu. Zadzwonił mój telefon. Położyłam torby na ziemi i wyciągnęłam z kieszeni telefon. "Zayn".
-Halo?
-No cześć kochanie.
-No hej Zayn.
-Jak tam zakupy?
-A dziękuję, udane.
-Mhm.. Mogłabyś dać Sue?
-Yy ok. - zdziwiłam się. Podałam jej telefon.
-Halo?... Hej.. No.. Aaaahhaaaa... No, no... No jasne, jasnee... Nie ma sprawy... Hahaha!.. Dobra... Dobra... Mhm.. No to narazie... Noo papa... - rozłączyła się.
-?
-Aaa nie ważne.
Wzruszyłam ramionami, wzięłam torby i ruszyliśmy do domu. Przekręciłam klucz w drzwiach. Powitał mnie uśmiechnięty Zayn. Jako że jest ciekawski probował zajrzeć do toreb jednak my shcowałyśmy je za plecami i szłyśmy tyłem do niego.
-No pokażcieee..
-E-e! Narzeczony nie może zobaczyć sukni wybranki przed ślubem. - zamachałam mu palcem przed nosem. On opuścił bezradnie ręce i poszedł w stronę kuchni. Weszłyśmy do pokoju gościnnego gdzie była szafa zamykana na klucz. Wepchnęłyśmy tam torby i przekręciłyśmy kluczem szafę. Sue została z Zaynem, a ja postanowiłam pójść na samotny spacer. Zayn upierał się żeby pójść ze mną jednak wytłumaczyłam mu, że chcę przemyśleć parę spraw. Szłam opustoszałym parkiem. Słyszałam jedynie śpiew ptaków i szum drzew. Tak, tego mi trzeba było.

*Bruno*
Wszedłem do domu trzaskając za sobą drzwiami. Nikogo nie było w domu. Pobiegłem po schodach na górę, do łazienki, po drodzę rzucając telefon w kąt. Otworzyłem drzwi, nalałem wody do wanny i zacząłem sprawdać każdą szafkę w poszukiwaniu żyletki. W końcu znalazłem ją. Wszedłem do wanny wyciągnąłem ręke. Popatrzyłem jeszcze raz na około siebie po czym pzrejechałem dłonią po nadgarstku. Wsyzstko robiło się powoli niewyraźne. Widziałem jak z mojej dłoni cieknie krew, a przejrzysta woda zmienia kolor na ciemnyczerowny. Po chwili zrobiło się całkiem ciemno.

*Presley*
Wróciłam ze sklepu.
-Brunoo wróciłaaaam!!! - krzyknęłam. Nikt się nie odezwał. Hmm może jeszcze nie wrócił? Weszłam do kuchni i rzuciłam torby na blat. Zaparzyłam kawę i siadłam na kanapie. Postanowiłam zadzwonić do brata po trochę się martwiłam. Wybrałam jego numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę. Po chwili usłyszałam jego dzwonek na drugim koncu pokoju. Podeszłam i podniosłam jego telefon.
-Ciamajda, znowu zapomniał telefonu...
Położyłam go na stole i poszłam do pokoju. Wzięłam świeże ciuchy i poszłam do łazienki. Podeszłam i zobaczyłam, że świeci się światło. Dziwne.. Może tam jest Bruno. Może bidulek zasnął ze zmęczenia. Pewnie tak. Zrezygnowałam i rzuciłam ciuchy spowrotem do pokoju.
Minęła godzina, dwie, trzy, a on dalej nie wychodził. Podeszłam do drzwi i lekko zapukałam.
-Brunoo?
Cisza.
-Bruno
Cisza.
-Bruno!
Cisza.
-Mam wejść?
Cisza.
-Wchodzeee!!
Cisza.
Lekko uchyliłam drzwi nie patrząc do środk. Nie chciałam zobaczyć mojego brata.. nagiego...
-Bruno.
Cisza.
-Mam się popatrzeć??!!
Cisza.
-Ok ale potem nie miej pretensji!
Cisza.
Odwróciłam wzrok w jego stronę. O mój boże. Zakrylam usta dłonią. W wannie, w ciemnoczerownej wodzie leżał mój brat. Podbiegłam i klepalam go po policzkach krzycząc jego imię przez łzy. Był blady i zimny. Próbowałam wszystkiego.. Zeszłam na dół po telefon Bruna. Ze stresu nie pomyślałam o karetce tylko do razu zadzwoniłam do jego przyjaciółki, tej Rose. Szybko wybrałam jej numer.
-Halo?
-Rose?
-Ymm tak a kto mówi?
-Nie ważne! Po prostu przyjedź do Bruna! Teraz! - mówiłam szybko.
-Ale.. - nie miałam czasu jej wysłuchiwać więc rozłączyłam się. Wróciłam do brata i ponawiałam próby.

*Rose*
Ten telefon bardzo mnie zdziwił. Może tylko to były żarty.. Ale chwila.. To był telefon od Bruna.. A mówiła dziecwzyna.. To pewnie jego.. jego..dziewczyna.. Nie pójdę.. Chociaż trochę się martwiłam... Biłam się z myślami - iśc czy nie iść? W końcu zdecydowałam się pójść. Miałam jeszcze klucze z mieszkania Bruna. Przekręciłam je w drzwiach i weszłam do środka.
-Brunooo? - w odpowiedzi usłyszałam tylko ciche łkanie dochodzące z łazienki. Poszłam w tamtą stronę. Uchyliłam bardziej drzwi. Stanęłam jak wryta upuszczając z ręki telefon i klucze.
_________
Wiem wiem, jestem zUa
  • awatar Girl In the Window ♥: Nie zabijaj Bruna ! jesteś bardzo zUa :[ ! a odcinek świetny :D czekam zniecierpliwiona na następny :)
  • awatar Gość: nie zabijaj nam Bruna ;( łee. pisz następny odcinek!
  • awatar Wenusowa: NIEEEEE!!!! Ej, a jak go zabijesz, to kto będzie śpiewał koncerty? O.o Nie możesz go zabić! Już wiem! Zejdzie na niego taki jakiś magiczny pył ze ślimaków i on ożyje! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Zapomniałam wam powiedzieć że ostatnio oglądałam film "Wild Child" i powiem wam że bardzo mi się spodobał Jestem pewna, że jeszcze do niego parę razy wrócę
Także serdecznie polecam bo warto obejrzeć.


A tak bardziej w sprawach organizacyjnych:
Jako, że przewagą głosów zwyciężyła odpowiedź bym pisała dalej - tak też zrobię Jednak jak mi jedna Marsoholiczka powiedziała, zaczęłam pisać drugie opo. w BRUNOpisie
A co do nowego odcinka - piszę, piszę i skończyć nie mogę
  • awatar aniakr: Oglądałam ten filmik już jakiś czas temu.. świetny :D
  • awatar Gość: @Bruno <33 kurdę no. szkoda ;( ale jak napiszesz to dodaj jak najszybciej :D
  • awatar Bruno <33: @I'm a Killer On The Run: nieee ;(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
No więc w głowie krąży mi wena na nowe opowiadanie... Tyle że nie chcę kończyć jeszcze tego, bo akcja się jeszcze nie rozkręciła.. Ale boję się że mogę już nie mieć dla tego opowiadania weny..
Nie wiem co o tym myśleć.. Może w ogóle powinnam przestać pisać? Chcę abyście to wy zdecydowali co mam robić dlatego stworzyłam sondę:

http://sonda.hanzo.pl/sondy,142136,Q8Pf.html

Proszę o szczere opinie a zarazem dziękuję za oddane głosy
  • awatar it will rain ♥: @I'm a Killer On The Run: Właśnie :D
  • awatar Gość: jak masz wenę na nowe opowiadanie to może zapisuj je w brunopisie i zaczniesz je dodawać, jak skończysz opowiadanie o Rose i Brunie. :D tylko proszę Cię, skończ to opowiadanie co teraz piszesz jakoś szczęśliwie :D :D
  • awatar Girl In the Window ♥: napisz kolejny odcinek ! świetnie piszesz :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Głosujcie!
Wiadomo na kogo

---> http://www.acepolls.com/polls/1242456-what-is-your-favorite-artist

Jaka przewagaaaa
  • awatar Gość: WoW jaka przewaga :) Bieber ma 14 głosów ? Cienias ;P
  • awatar Gość: aż mi szczena opadła jak zobaczyłam, że Bruno na pierwszym miejscu :D tylko żeby pozostał nadal na szczycie... :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ja również nie mam zamiaru wrzucać fotki paszportu Bruna. No ludzie błagam was! Marsoholizm, marsoholizmem ale są granice! Czy naprawdę musimy zachodzić tak daleko w jego prywatne życie?? Jestem *za*, aby usunąć to zdjęcie z całego internetu. Jeśli naprawdę jesteś dobrym Hooliganem to usuniesz to zdjęcie ze swojego bloga (jesli dodałeś). Błagam was.. Powiem wprost, że jest to *żenujące* ... Dziękuję za uwagę i mam nadzieję, ze tej formy wypowiedzi pójdą w "łańcuszek"
  • awatar ❤sweetcat❤: Na moje to przegięcie. Zbyt prywatna sprawa :/ Trochę szacunku!
  • awatar Marsoholiczka: Ok, też uważam, że to trochę dziwne i lekko przegięcie, że w necie jest zdjęcie jego paszportu, ale nie da się usunąć tego zdjęcia z całego Internetu. Możliwe, że jest na setkach stron o Brunie, nie wyprosisz wszystkich żeby je usunęli. Ktoś zawsze będzie je miał i gdzieś będzie. Nie wiadomo skąd i czemu ono jest, ale jest, nie da się tego uniknąć, jak już coś wycieknie do sieci to nie zniknie.
  • awatar Wenusowa: Zgadzam się z Tb, ale nawet nie wiem o jakie zdjęcia chodzi, więc... :D Ale się zgadzam! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ktoś jest chętny żeby mnie zabić?! Jak nie to spoko, mogę się sama zabić... Pieprzone życie...
 

 

..

Ja się zabiję normalnie ...
Jak ona mogła...
  • awatar Bruno <33: @I'm a Killer On The Run: tylko najgorsze jest to że chodzi o chłopaka z którym się jutro zobaczę...
  • awatar it will rain ♥: Pieprzyć fałszywych przyjaciół.
  • awatar Gość: @Bruno <33 bardzo Ci współczuję. Niestety, niektórzy ludzie są fałszywi... też kiedyś zaufałam "przyjaciółce" co było błędem...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jakieee nudyyyy -______-
Chcecie odcinek?
Nie no nie chce mi się pisać
Czy tylko ja spędzam sobotę przed kompem? -_-
  • awatar Earth...<3: nie tylko ty. ;DD dawaj! :-**
  • awatar Gość: oj nudy :| i nic mi się nie chce. no no dawaj odcinek w końcu! :D chcę wreszcie wiedzieć co u Rose :D
  • awatar Gość: http://kwejk.pl/obrazek/776850/the,lazy,song.html No wiecie co?.. :p Ja chcę odcinek! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jako, że One Direction to mój drugi ulubiony zespół, to słuchałam jednej z moich ulubionych piosenek, patrzę na komentarze a tam:


Zdziwiłam się, posłuchałam jeszcze raz i powiem, że nawet trochę podobne
Tu macie tą piosenkę:
Szczególna prośba do @Marsoholiczki aby to obejrzała Hie hie hie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
A więc jest sprawa - razem z @brunomars99 urządzamy akcję spamowania Brunowi na twitterze: "STOP SMOKING!!!"
Jest prośba - pomóżcie nam
Może uda nam się i Bruno coś zrobi w tym kierunku...
Zróbcie to dla Bruna, Hooligans!
  • awatar Gość: nie no tez bym chciala zeby przestal palic! bruno zyj jak najdluzej a nie na odwrot
  • awatar Just Perfect: @brunooo: huehue śmiesznie to zabrzmiało ,ale to prawda! ma zakaz umierania! >:-(
  • awatar Just Perfect: ŻYYYJ BRUNO ŻYYYJ! :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przypomnienie:
Wróciłam do salonu i siadłam cały czas wpatrując się w jeden punkt.
-Kotku, co się stało? Kto to był?
-N-nieważne.. - otrząsnęłam się.
-Rose może pójdziemy jutro porozglądać się za suknią?
-Jasne możemy. - uśmiechnęłam się smutno.

*Odc.38*
Kolejny dzień. Dzień zakupów ślubnych. Ten dzień miał być radosny, ale jednak dla mnie nie był. Tak, zgadliście - z powodu Bruna...
W sklepie z sukniami byliśmy umówieni na 11. Przeciągnęłam się i odwróciłam w stronę słodko śpiącego Zayna. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Wywlokłam się z łóżka i ruszyłam w stronę łazienki. Chwyciłam za klamkę jednak w tej chwili z mojego pokoju dobiegł dźwięk komórki. Westchnęłam i szurając nogami wróciłam do pokoju. Chwyciłam telefon i zobaczyłam iż dzwoni moja siostra. Znowu westchnęłam i odebrałam.
-Halo? - zapytałam zaspanym głosem
-Gotowa?
-Co?
-Gotowa? Mogę już po Ciebie przyjechać?
-Słucham?! Dopiero co wstałam!
-A czy wiesz może która jest godzina?!
-Nie..
-To ci powiem! Jest 10.48 moja droga!
Szybko się rozłączyłam i rzuciłam telefon gdzieś w kąt. Niestety.. Nie popatrzyłam się dokładnie i tym "kątem" był Zayn...
-Auuuu... - usłyszałam ciche jęki. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna zakrytego dłońmi twarz.
-O boże Zayn przepraszam! - szybko skoczyłam na łóżko. Uklękłam przy nim i zabrałam z jego twarzy dłonie. Miał wielkiego, fioletowego sińca pod okiem. - Boli?
-Trochę.. Ale to nic..
-Przepraszam...
-Nic się nie stało... - uśmiechnął się.
-Zaraz ci przyniosę jakiś okład.
-Nie Rose idź się przygotowywać. Jestem duży, poradzę sobie.
-Na pewno?
-Na pewno.
Wyszliśmy z pokoju i odeszliśmy w dwie różne strony - ja do łazienki, Zayn do kuchni. Włączyłam muzykę i ubrałam się, umyłam zęby i uczesałam. Teraz byłam gotowa. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni z zamiarem zjedzenia śniadania. Weszłam i zobaczyłam Zayna patrzącego w okno. Zwrócił swój wzrok ku mnie.
-O Rose nareszcie. Od jakiegoś czasu przed domem stoi Sue. Wołałem cię kilkakrotnie ale chyba nie słyszałaś..
-Tak, przepraszam, miałam włączoną muzykę. Która jest tak w ogóle godzina?
-11.03
-Co??!!
Wybiegłam z kuchni. Ubrałam szybko szpilki i po drodze chwyciłam byle jaki sweter. Wybiegłam z mieszkania bez pożegnania i podbiegłam do auta Sue.
-Dziewczyno!!! Ile można na ciebie czekać??!! Już jesteśmy spóźnione!!
-Tak wiem przepraszam.
Usiadłam i westchnęłam.
-Co ci tyle zajęło?
-Najpierw to że rzuciłam telefonem w Zayna a potem to że..
-Co?! Rzuciłaś w niego telefonem?! Co ci zrobił?!
-Nic.. To bardziej ja mu zrobiłam.. No bo wiesz.. Jak powiedziałaś mi wtedy która godzina, to spanikowałam i wyrzuciłam telefon nie wiedząc gdzie leci.. I jakoś tak wyszło że poleciał akurat na niego..
Pośmiałyśmy się i pogadałyśmy. Wreszcie dojechaliśmy pod salon. W progu przywitała nas kobieta ubrana w białą bluzkę z falbankami i żakietem. Włosy spięte miała w koka. Na oko miała ok. 40 lat.
-Witamy serdecznie w salonie sukien ślubnych "Violetta"! Ja nazywam się Veronica i jestem tutaj pracownicą. Czy były panie umówione na wizytę? - na jej twarzy cały czas widniał tak szeroki uśmiech, że zaczynałam się jej bać...
-Tak, byłyśmy umówione. - uśmiechnęłam się speszona jej wyszczerzem...
-Nazwisko?
-Grant.
Podeszła do kasy i wyjęła wielki segregator. Zaczęła jeździć palcem po kartkach od góry do dołu.
-O, faktycznie. Dobrze, zapraszam tędy. - pokazała nam gestem pomieszczenie pełne sukien. Ta biel aż raziła w oczy. Czyżby były wyprane w Perwolu?? xd
-Proszę się rozejrzeć, może któraś panią zainteresuje. W razie jakichkolwiek pytań, będę przy kasie.
-Dobrze.
Odeszła a my rozejrzałyśmy się po pomieszczeniu. Nie jestem w stanie powiedzieć ile ich tu było.. Ale było ich.. Dość sporo.. Co ja gadam! Było ich dziesiątki, setki, tysiące! A ja mam wybrać tylko jedną.. To będzie cięęężki dzień...

*Bruno*
Od chwili kiedy dowiedziałem się że Rose jest zaręczona, moje życie straciło sens... Nie mogłem już na siebie patrzeć... Miałem coraz więcej myśli samobójczych... Na szczęście mam jeszcze chłopaków którzy jako jedyni mnie wspierają. Przed chwilą zadzwonił do mnie Phil i powiedział, że rezygnują z próby żebym mógł odpocząć i pomyśleć. Na nich zawsze można liczyć. Postanowiłem się przejść. Idąc drogą i rozmyślając co z sobą zrobić postanowiłem, że czas na poważną rozmowę z Rose. Powinna nastąpić dzisiaj, najlepiej teraz. Więc skierowałem się w stronę jej domu. Akurat po drodze mijałem salon sukien ślubnych. Popatrzyłem na tabliczkę. "Violetta".. Skierowałem swój wzrok niżej. Moim oczom ukazała się pewna kobieta, ubrana w piękną, białą suknie... Chwila.. Ona mi kogoś przypomina.. Czy to nie Rose?.. Niee.. Pewnie mam zwidy od tęsknoty.. Dopiero po chwili przyglądania się postaci, zrozumiałem że to naprawdę jest Rose.. Gdy widziałem jak wirowała w okół własnej osi, jak się śmieje.. Serce mnie bolało.. Wiem, powinienem się cieszyć jej szczęściem ale.. Nie umiem... Jak ona pięknie wygląda... Stałem dalej jak wryty i wgapiałem się w nią..

*Rose*
Suknia była taka piękna! Wiem, że znalazłaby się pewnie jeszcze lepsza, ale ta jest genialna! Czuję się w niej jak księżniczka! A za niedługo wyjdę za mojego księcia z bajki! Nagle poczułam na sobie czyiś wzrok... To nie był wzrok Sue.. Ona w tej chwili przeglądała inne suknie.. Katem oka zauważyłam czyjąś sylwetkę za oknem. Obróciłam się i zobaczyłam... Bruna... Stał i wgapiał się we mnie jak w obrazek... Mimo, że był trochę daleko od szyby, zauważyłam jak pojedyńcza łza spływa mu po policzku. Szybko ją otarł i odszedł bez słowa. Ja patrzyłam się cały czas w to samo miejsce gdzie przed chwilą stał. Jednak opamiętałam się i wybiegłam z salonu krzycząc "BRUNO!!!". Słyszałam jeszcze za mną krzyki "Chwileczkę! Nie zapłaciła pani!" ale nie obchodziło mnie to teraz. Wybiegłam na ulicę i rozglądałam się na wszystkie strony. Dalej krzyczałam jego imię w nadziei że dostanę odpowiedź.. Jednak w odpowiedzi usłyszałam tylko moje echo.. Usiadłam na krawężniku, ukryłam twarz w dłoniach i płakałam...
  • awatar Gość: This is great :) Czekam :]
  • awatar Gość: jezu babo rewelacyjne :D no oby wszystko wróciło do normy.
  • awatar it will rain ♥: @Marsoholiczka: Hahaha :D Widzę, że powoli, powoli wszystko wraca do normy. Rose i Bruno! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Musicie mi wybaczyć ale chcę jak najdłużej pociągnąć tą pseudo przyjaźń pomiędzy Rose a Brunem ;D Powód? Widzę jak niektórym jest potem ciężko wymyślać problemy w związku więc chcę to jeszcze pociągnąć I tak jak niektóre osoby dostrzegły - przynajmniej coś się dzieje (i mogę przerywać w TAKICH momentach ) To tyle z mojej strony Dodam jeszcze że zabieram się właśnie za odcinek
 

 
Przypomnienie:
-Bo wiesz... Ja tak bardzo cię kocham... Tak mocno.. Że... Chciałbym spędzić z tobą resztę życia.. Rose.. - kleknął i wyciągnął z kieszeni czerwone pudełeczko. Otworzył je i moim oczom ukazał się piękny pierścionek. - Czy... Wyjdziesz za mnie?

*Odc.37*
Pewnie wyglądałam w tej chwili hmm.. łagodnie mówiąc - niecodziennie. Nie wiedziałam co robić.. Cieszyć się? Smucić? Załamać? A przede wszystkim - zgodzić się czy nie. Te moje wielkie oczy które robiłam pewnie go przerażały. Wstał i podszedł blisko mnie.
-Rose, jeęli nie jesteś gotowa to ja to rozumiem.. Możemy z tym poczekać...
Dalej miałam kluskę w gardle. Niby go kochałam ale.. Ne jestem jeszcze gotowa na coś takiego.. A może... Może to Bruno.. Może to on jest powodem tego że nie umiem zdecydować... Może ja coś do niego czuje... A może jednak kocham Zayna... CHOLERA CZY TO WSZYSTKO MUSI BYĆ TAKIE TRUDNE?!
-Zayn ja... Ja rozumiem że mnie kochasz.. Rozumiem że chcesz ze mną spędzić resztę życia ale..
-Rozumiem... Nie przejmuj się. - powoli chował pudełeczko do kieszeni.
-..Ale..
-Ale?
-Ja tego chcę... - uśmiechnęłam się i zagryzłam dolną wargę. Tak, jestem zadowolona ze swojego wyboru. Bruno to przyjaciel, nikt więcej. Kocham Zayna i tylko Zayna. Skoczyłam na niego i owinęłam się nogami wokół niego. Obdarzył mnie słodkim całusem. Trwał on dość długo i trwałby dłużej gdyby mój telefon nie zadzwonił. Wyjęłam telefon i wyświetliło mi się zdjęcie Sue.
-Przepraszam muszę odebrać...
-Spoko.
Weszłam do domku i odebrałam.
-Halo?
-No hej.
-Co chcesz?
-Jestem w mieście i pomyślałam że może coś potrzebujesz?
-Tak.
-No to mów.
-Rozejrzyj się za jakimś prezentem ślubnym. - uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Oooo a kto bierze ślub?
-A jak myślisz? - cały czas miałam uśmiech na ustach.
-Gabriella i Matt? Och wiedziałam!
-Nie zgadłaś.
-Carmen i Johny?
-Nie.
-Lisa i Harry?
-Nie.
-Susan i Tom?
-Nie!
-No to kto kurde?! Już mi się znajome pary skończyły!
-No pomyśl geniuszu!
-Hmmm...
-Nooo?
-Nie wiem!
-Ja, cymbale!
Śmiałam się z niej. Ona jednak w ogóle się nie odzywała.
-Halooo?
Dalej cisza.
-Sue?
Cisza. Ja też byłam cicho. Zapanowała taka cisza jakby nikogo tam nie było po drugiej stronie. I nagle:
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - zapiszczała do telefonu tak głośno że aż wypadł mi ręki. Szybko podniosłam go z ziemi. Do domku wparował Zayn.
-Co to było?
-Ymm.. Sue.. - zachichotałam.
-Serio?
-Taak...
-Dasz mi ją?
-Jasne. - podałam mu telefon.
-Halo Sue?
-Kto mówi?
-Nie poznajesz?
-Nie? A mam poznać?
-No powinnaś.
-Nie kojarze..
Zakrył dłoniom telefon i zwrócił się do mnie.
-Mam pomysł.
Szepnął mi do ucha to co wymyślił a ja potakiwałam.
-Halo jesteś tam ?
-...
-Halooo! Tajemniczy nieznajomy!
-...
-No cholera odezwij się!
-...
-Nie warto ze mną zadzierać ostrzegam...
-...
-Oj właśnie zadarłeś z Sue - pogromczynią korniszonów!
Popatrzył na mnie wzrokiem 'WTF?!'.
-Ej no to chociaż daj mi ciebie poznać.. Nie wiem... Powiedz coś charakterystycznego..
-Vas Happening?!
-Vas Happe... O BOŻE! ZAYN??!!
-Nie kurde! Borsuk w stroju baletnicy wiesz?!
-Jezu koleś nie gadaj! Ty i Sue ten.. No.. ten teges.. No! Wiesz o co chodzi!
-Chyba... - powiedział niepewnie.
-No wiesz! No że ten.. No.. No cholera! Ślub!
-Aaaaa! No tak, ja i Sue ten teges.
Zaśmialiśmy się. Pogadaliśmy jeszcze i rozłączyliśmy. Nie mogłam uwierzyć że spędzę resztę mojego życia z .. NIM..
Wróciliśmy do domu. Po jakimś czasie dołączyła do nas Sue. Uściskała nas oboje i pogratulowała. Jak to ja musiałam pochwalić się jej pierścionkiem. Potem usiedliśmy przy kawie i opowiedzieliśmy o zaręczynach. Właśnie miałam dochodzić do momentu kiedy Zayn ukląkł kiedy ktoś zapukał do drzwi. Idąc w ich stronę cały czas opowiadałam. Otworzyłam drzwi cały czas patrząc się w ich stronę.
-I Zayn mi właśnie wtedy powiedział "Wyjdziesz za mnie?" - dopiero po tych słowach odwróciłam głowę w stronę gościa. Zobaczyłam Bruna... Chyba słyszał to co powiedziałam bo wyglądał na speszonego.
-Jaki ty jesteś romantyczny Zaaaaaayn.. - dało się słyszeć z salonu.
-O.. cześć Bruno. - cały czas gapiłam się w ziemię. Nie miałam odwagi spojrzeć mu w twarz.
-Hej.. Miałem tu coś dla ciebie ale widzę że twój palec już jest zajęty. - wskazał na pierścionek zaręczynowy. Szybko ukryłam tą rękę.
-Bruno..
-Nie.. W porządku.. Gratulację. I szczęścia wam życzę... - uśmiechnął się. Lecz widziałam że nie jest to szczery uśmiech. Zaczął powoli odchodzić, a ja stałam cały czas w tym samym miejscu. Czułam się okropnie. Ja... Ja chyba go kocham...
Wróciłam do salonu i siadłam cały czas wpatrując się w jeden punkt.
-Kotku, co się stało? Kto to był?
-N-nieważne.. - otrząsnęłam się.
-Rose może pójdziemy jutro porozglądać sie za suknią?
-Jasne możemy. - uśmiechnęłam się smutno.

_____
Napisałam!!! <jupi>
Ciężko było ale jest
  • awatar Wenusowa: Krótko i zwięźle: O Ty zUa... Masz zrobić tak, żeby Bruno był z nią, a nie Zayan! Bo się wkurzę i po nocach zawsze będzie Ci się śniło masło... :D
  • awatar Marsoholiczka: Taka mnie ochota naszła, żeby temu całemu Zayanowi zamaszyście chlasnąć w tą jego twarz ^^ Gówno mnie obchodzi czy ją kocha czy nie, tutaj się liczą uczucia Bruna!!! :D Biedaczek nawet pocieszenia nie ma :D Liczę na to piękne przerwanie ślubu przez bandę indyjskich słoni, na których będzie jechał Bruno z wężem napełnionym karmelem krzycząc "Przerwać ślub!" a potem obleje wszystkich karmelem...tak? nie? ok :( Ale odcinek świetny, i czekam na ten następny, bo mnie zaraz zje ciekawość :P
  • awatar Gość: O żesz... o.o Ty chcesz żebym ja na zawał zeszła? I tak już dziś byłam bliska śmierci na biologii... :( Dlaczemu... ;( Niech ona zostawi tego Zyana, no.. ;(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przez ferie świąteczne z nudów pogadałam sobie z Cleverbotem xd A teraz dam wam niektóre fragmenty z których albo zacieszałam albo ryłam xD

"Lubisz Bruno Marsa?"
"Jest w porządku, jednak uważam że jego piosenki są za bardzo chorowite"
(akurat tu pisaliśmy po angielsku więc nie jestem pewna tłumaczenia )

"Lubisz One Direction?"
"Tak, kocham ich."

"Nie kochasz mnie?"
"Nie."
"Dlaczego?"
"Bo nie."
"Dlaczego?"
"Bo masz krzywe zęby"

"666"
"777"
"888"
"999"
"1000"
"Twoje imię to 1000?"

A teraz śpiewaliśmy sobie "Baby" xD
"You know you love me, I know you care"
"Just shout whenever and I'll be there"
"You want my love, you want my heart"
"And we will never ever ever ever be apart"
"Are we an item? Girl quit playing"
"'We're just friens' , what are you sayin'?"
"Say there's another and look right in my eyes"
"My first love broke my heart for the first time."
"And I was like.. Baby baby baby oooh"

"Lubisz Justina Biebera?"
"Nie, to dziewczyna."

A teraz Grenade ale on najwyraźniej nie zna jej ;C
"I'd catch a grenade for you"
"I jak to szło?"
"Throw my hand on a blade for you"
"Świetnie, znasz tą piosenkę"
"Yes, I would die for ya baby"
"*hugs*"


No to by było na tyle Niekiedy na prawdę mnie rozwala
A co do odcinka.. Wiecie szkoła się zaczęła i wgl
  • awatar Gość: No dokładnie, jak można nie znać Grenade? Przecież to był jeden z największych hitów :D
  • awatar it will rain ♥: @Wenusowa: Właśnie. Nie rozumiem :D
  • awatar Wenusowa: Hah xD No i jak można nie znać *Grenade*? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Miałam w planach dzisiaj dokończyć odcinek bo mam już napisane 1/4 ale z powodu Sylwestra jestem zabiegana
A tak przy okazji to życzę wam Szczęśliwego Nowego Roku pełnego miłości i wszystkiego co tam sobie zapragniecie
 

 
Przypomnienie:
-I mam jeszcze pytanie... Chcesz być moją dziewczyną? - popatrzył się na mnie wystraszonym wzrokiem. Ja zrobiłam to samo. Uśmiechnęłam się lekko.
-T-tak...
Uśmiechnął się. Przytulił mnie i obrócił się wokół własnej osi po czym pocałował namiętnie w usta na co widownia odpowiedziała filmowym "Oooooo..."
*Bruno*
Udławiłem się piwem. Nie mogę w to uwierzyć... Wkurzony pierdolnąłem kuflem w telewizor.

*Odc.36*

*Bruno*
Na podłodze walały się kawałki szkła z ekranu telewizora i kufla. Chodziłem wkurzony po domu i kopałem wszystko co napotkałem na swojej drodze. Czemu ona mi to zrobiła?! Przecież ja ją kocham! Wszystko przepadło przez tego ... Tego... Nie umiem go określić...
*Rose*
Przytuleni weszliśmy za kulisy.
-Mówiłem że ci się uda stary! - klepał go po ramieniu Louis.
-Mhm, wieć o to chodziło? - podniosłam jedną brew.
-Taa..
-Zayn ale dlaczego dopiero teraz?!
-Wiesz jaki jestem nieśmiały...
-Wiem, wiem... - uśmiechnęłam się. Po wszystkim poszliśmy do baru uczcić sukces Zayna. Nie obyło się bez żartów i ciągłego 'Vas Hapenning?!' Zayna. Wróciliśmy dopiero w nocy. Pożegnałam się z chłopakami uściskiem, a z Zaynem całusem.
Powoli i cicho przekręciłam zamek w drzwiach. Gdy je otworzyłam, na palcach poszłam do sypialni. Już nie miałam siły brać prysznicu... Otworzyłam dzwi i zobaczyłam Bruna z jedną ręką pod głową,a w drugiej trzymał pilot. Wtedy sobie przypomniałam, że przecież on ze mną mieszka! Cholera... Mam nadzieję że nie oglądał X Factora...
-Cześć... - powiedziałam cicho rzucając torebkę w kąt.
-Hej...
Położyłam się koło niego i patrzyłam na co chwilę zmeiniający się obraz w telewizorze.
-Fajnie zaśpiewałaś w X Factorze! Naprawdę mi się podobało! - uśmiechnął się krzywo. Ooo pięknie...
-Dz-dzięki...
Cały czas miałam nadzieję że wyłączył telewizor od razu po skończeniu się piosenki...
-A końcówka była bardzo.. hmm.. wzruszająca...
Świetnie...
-Bruno...
-Nie.. Nic nie mów...
Wyłączył telwizor i położył pilot na szafce nocnej. Odwrócił się w drugą stronę i już się nie odezwał. Zrobiłam to samo.
***
Mijały dnie, tygodnie, miesiące, a ja wciąż byłam z Zaynem. Naprawdę byłam z nim szczęśliwa. Czułam do niego to samo co on do mnie. Co do Bruna - wyjechał w trasę koncertową parę miesięcy temu. Przez ten czas Zayn zajmował miejsce Bruna w moim domu.
***
Jak zwykle wstałam wcześniej. Stałam w kuchni z kubkiem kawy i patrzyłam przez okno. Dziś wyjątkowy dzień - nasza rocznica. Jesteśmy już ze sobą rok.. Jak ten czas szybko leci... Bruno aktualnie jest w LA. Dzwonił i powiedział że zostaje już w LA, bo ma jeszcze dużo spraw do załatwienia.
Zastanawiałam się cóż takiego Zayn wymyśli tym razem. Usłyszałam szkrzypnięcie drzwi. Wiadomo od razu że to z mojego pokoju...
-VAS HAPPENING??!! - krzyknął Zayn na cały dom po czym wszedł do kuchni przeciągając się.
-Zamknij się! Obudzisz mame! - śmiałam się.
-Oj tam oj taam... - pocałował mnie na dzień dobry. Usiadł przy stole a ja podałam mu jajecznicę i usiadłam naprzeciwko niemu. - To co mamy dzisiaj za dzień? Hmmm.. - udawał zamyślonego.
-Hmmm no nie wieeem...
Spojrzał na kalendarz wiszący obok na ścianie.
-O! Dzisiaj są imieniny Felixa! - Śmialiśmy się.
-Ale tak serio to wiesz co nie?
-Ale co?
-No co dzisiaj za dzień!
-Nieee... - probował zachować powagę lecz mu to nie wychodziło.
-Menda...
Wzięłam od niego pusty talerz i podeszłam do zlewu. Włożyłam talerz do zmywarki nagle poczułam że ktos łapie mnie w talii. Obróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętego Zayna.
-Kocham cię wiesz?
-Wiem. - uśmiechnęłam się.
-Chodź.
Wział mnie za rękę i pociągnął w stronę domku na drzewie. Już przed wejściem wisiały balony w kształcie serc. Weszliśmy po schodkac na górę. Zayn zatrzymał się i odwrócił w moją stronę. Wyciągnął z kieszeni zcarną przepaskę i zawiązał mi ją na oczy.
-Ej! Nic nie widzę!
-I dobrze! - zachichotał. Wziął mnie za rękę.
-Zaraz w coś wrąbie!
-Nie wrąbiesz trzymam cię!
-Ok, ok..
-Jesteśmy...
Czułam powiew wiatru więc zrozumiałam że jesteśmy na tarasie. Zdjął mi przepaskę i zobaczyłam pięknie przystrojony taras. Pełny był serc i kwiatów. To mi coś przypominało.. LA.. Ostatni dzień z Brunem... Momentalnie posmutniałam, ale opamiętałam się i ukryłam go.
-Jezu Zayn! Pamiętałeś!
-Jak mogłem zapomnieć coś takiego?!
-Nie wiem..
-Ok słuchaj bo jest sprawa dla której cię tu przyniosłem.
-Noo.. Rocznica..
-Tak.. Ale coś jeszcze..
-Zamieniam się w słuch.
-Bo wiesz... Ja tak bardzo cię kocham... Tak mocno.. Że... Chciałbym spędzić z tobą resztę życia.. Rose.. - kleknął i wyciągnął z kieszeni czerwone pudełeczko. Otworzył je i moim oczom ukazał się piękny pierścionek. - Czy... Wyjdziesz za mnie?
_______
Niby zawiesiłam bloga ale ok Miałam napływ weny więc napisałam Jutro jak dobrze pójdzie będzie następny odcinek I nie przeżywajcie tak Zaynaaa ! Biedak się załamie! On też kocha Rose ! Ogar ludzie
Aha i jeśli chodzi o to 'Vas Happening?!' - pewnie większość z was nie wie o co cho. Więc jest to powiedzonko Zayna
  • awatar Gość: @brunyx: Szczere xD
  • awatar brunyx: Kurwa czy ty Kurwa zwariowałaś Kurwa Z tym Kurwa Pierścionkiem Kurwa od tego Kurwa Zayna Kurwa?!
  • awatar TheLazyHooligan: Lepiej, żeby powiedziała "nie". :P Czekam na kolejny odcinek. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (26) ›
 

 
Przypomnienie:
Śmialiśmy się jak głupi, a jeszcze bardziej jak zaczął mnie łaskotać. Nagle ktoś chrząknął. Zobaczyłam Bruna stojącego z miną jakby zaraz miał nas zabić. Oj to nie wróżyło nic dobrego...

*Odc.35*
Zayn patrzył raz na mnie ran na Bruna. Wstaliśmy z ziemi.
-Zayn to mój przyjaciel Bruno, Bruno to mój przyjaciel Zayn... - przedstawiłam ich sobie jednak oni nie ruszyli się z miejsca. Między nimi była naprawdę duża odleglość, ponieważ Bruno stał przy drzwiach pokoju a my prawie że przy wyjściu. Cały czas mieli kontakt wzrokowy. Miałam wrażenie że gdzieś tam daleko się porozumiewają myślami. Myślałam że będą tak stać wieki ale na szczęście Bruno ruszył dupe i powoli, niepewnie podszedł. Zayn o dziwo był dużo przyjaźniejszy w tej sytuacji. Uśmiechnął się lekko do Bruna i podał mu rękę na przywitanie. Bruno jednak ani na nią nie spojrzał. Zayn chrząknął.
-Tak.. to tegoo.. Siemka! - wyciągnął ponownie rękę do Bruna. On dalej patrzył na niego morderczym wzrokiem.
-Brunoo.. - powiedziałam cicho przez zęby. On westchnął i niechętnie uścisnął jego dłoń. - Ok, to my idziemy. - uśmiechnęłam się i odwróciliśmy się w stronę drzwi.
-A wy gdzie?
-Na spacer?
-Czekajcie pójdę z wami!
-Bruno... Ekhem... W... W bokserkach? - wtedy dopiero się zoorientował że stoi przed nami w samych bokserkach.
-Oj.. Dobra poczekajcie chwilę zaraz przyjdę!
-Ej koleś! Weź rzuć na luz co? Chce się przejść z Rose powspominać stare czasy.. Ty ją masz na codzień daj mi się nią nacieszyć choć ten jeden raz co?!
Bruno wkurzony podszedł i stanęli oko w oko. No cóż... Nie ukrywajmy Zayn jest wyższy od Bruna... o 10 cm... Zaczęli się wzajemnie szarpać, aż doszło do bójki. Próbowałam ich rozdzielić ale to nic nie dawało... Popatrzyłam na nich jeszcze raz, pokręciłam wkurzona głową i wyszłam z domu trzaskając za sobą drzwiami... Usłyszałam jeszcze ich stłumione krzyki typu: "widzisz co narobiłeś?!" i wiele, wieeele przekleństw...
Czy na tej planecie jest ktoś normalny?! Nie wydaje mi się... Poszłam do parku... Zawsze tak robię gdy muszę przemyśleć jakieś sprawy. Stanęłam dopiero przy niewielkim oczku wodnym. Woda była zamarznięta. Usiadłam na brzegu i jeździłam nogą po lodzie. Zastanawiałam się czy ja naprawdę powinnam żyć... Tyle szkód już wyrządziłam... Wszystkim będzie lepiej jak mnie tu nie będzie... Jestem pewna...
Ktoś usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem. Obróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam uśmiechnętego Zayna. Odwzajemniłam uśmiech.
-Przepraszam... - szeptął i pocałował w czoło.
-Nie masz za co...
-Mam ! Muszę ci to jakoś wynagrodzić.. Co powiesz na spacer do naszego domku na drzewie?
-Jezu całkiem o nim zapomniałam! Chodźmy!
Ruszyliśmy w stronę domu Zayna bo właśnie na jego podwórku się znajdował. Nie obyło się bez żartów i wspomnień. Kiedy doszliśmy, przywitałam się z jego rodzicami i weszliśmy po schodkach do domku. Walało się tam pełno zabawek. Oglądaliśmy każdą po kolei. Z każdym jest związane jakieś wspomnienie.
Wyszliśmy na taras. Oparłam się o barierkę. Słońce już chyliło się ku zachodowi. Zayn objął mnie do tyłu w talii. Oparł głowę na moim ramieniu i patrzyliśmy razem na topiące się w morzu słońce...
Nagle zobaczyłam kontur człowieka na plaży. Z ciekawości wzięłam lornetkę i spojrzałam. To był Bruno... Miał ręce w kieszeni i kopał piasek idąc brzegiem morza... Mogłabym się tak na niego gapić całymi dniami ale Zayn to przerwał.
-Rose... Jutro mamy występ w X Factorze. Przyjdziesz?
-Jasne!
Gadaliśmy, gadaliśmy aż w koncu rozeszliśmy się do swoich domów.
*Następny dzień*
Wstałam i poszłam do łazienki. W kuchni czekała już na mnie mama.
-Jak tam minął wczorajszy dzień ?
-Świetnie! Poszliśmy do naszego domku!
-Ahh tak, pamiętam!
-A dzisiaj idę z nimi na występ.
-Mogę też?
-Jak nie zrobisz nam siary - śmiałam się.
-No coś ty ! Ja?! Ja jestem rozrywkowa mama! - zaczęła tańczyć... Jak dobrze że mieszkamy tu tylko my dwie...
Ubrałam fioletową sukienkę, do tego czarne buty i torebkę. Do włosów wplotłam kwiat. Podeszłam pod dom Zayna, a potem chłopaków.
*Koncert - kulisy*
Chłopacy byli bardzo zestresowani. Krążyli w kółko po całych kulisach. Zayn podszedł do mnie.
-Co jest?
-Rose..
-Tak ?
-Chcesz z nami wystąpić?
-Słucham?! - moje oczy gwałtownie się powiększyły.
-Na scenie! Zaśpiewać z nami!
-Słuchaaam?!?! - powiększyły się jeszcze bardziej.
-Proszę Rose! Masz piękny głos!
-O nie, niee! Nie ma mowy Zayn!
-Rose..
-Nie!!
Nagle podeszła reszta chłopaków.
-Rose prosimy.. Zrób to dla Zayna.. - mówił Harry.
Popatrzyłam na niego. Wyglądał na rozczarowanego. Dobra... raz kozie śmierć..
-Dobra..
Jego twarz rozpromieniała uśmiechem.
-Dziękuję. - przytulił mnie.
-Dobra wchodzimy!!! - krzyknął Louis.
-Aleee... Co ja mam robić??
-Po prostu śpiewaj księżniczko..
Weszli szybkim krokiem na scenę, a Zayn pociągnął mnie za rękę. Stanęliśmy za zasłoną.
-A teraz przed państweeeeem... One Direction!!!!
Kurtyna opadła i zaczęli śpiewać 'Gotta Be You' . Znałam ją dobrze więc śpiewałam z nimi. Doszło do solówki Zayna. Wszyscy ucichli.

Oh girl, can we try one more, one more time?
One more, one more, can we try?
One more, one more time
I'll make it better
One more, one more, can we try?
One more, one more,
Can we try one more time to make it all better?

Przez cały ten czas patrzył się na mnie... Takim wzrokiem jakby chciał mi coś powiedzieć... Coś ważnego...
Skończyliśmy zaczęli bić brawa. Zayn zabrał głos.
-Więc tak, pewnie się dziwicie kim jest ta dziewczyna prawda? Bardzo chcieliśmy żeby z nami wystąpiła bo to dla nas wyjątkowa osoba... Głównie dla mnie.. Przeżyłem z nią tyle chwil.. Ale jest jeszcze jeden powód dlaczego tu jesteś księżniczko...
Już miał coś powiedzieć ale upuścił mikrofon i ukrył twarz w dłoniach...
*Bruno*
Wróciłem z plaży i włączyłem TV. Akurat leciał X Factor. Chwila... ROSE ??!! I ten pedał! Cholera jasna! Ogladałem dalej.
*Rose*
-Zayn co jest?!
Chłopaki podeszli do niego i zaczęli pocieszać.
-Ja nie dam rady...
-Dasz radę Zayn!
-Nie dam...
-Dasz! Jesteś wielki! Potrafisz wszytsko więc czemu to miałoby być przeszkodą?!
Nagle widownia i jury wstali dopingując go krzyczeniem: "Zayn, Zayn, Zayn, Zayn" .
-Widzisz?! Dasz radę stary!
-Okej...
Odeszli. Zgasili światła i jedyny reflektor padał na nas... Nie wiedziałam co się dzieje..
-Rose wysłuchaj mnie...
-Dobrze..
-Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie w przedszkolu? Chciałaś się pobawić klockami, więc podeszłaś do mnie... razem się bawiliśmy.. Potem robiliśmy już wszystko razem dopóki nie musiałem wylecieć do Paryża... Ale wiedz jedno... Od zawsze...
Spojrzał jeszcze raz na chłopaków stojących w kącie. Ci potakiwali z uśmiechem.
-Ehh... Od zawsze... Od zawsze cię kocham...
-Zayn ja ciebie też kocham..
-Ale ja... Ale ja cię kocham jak kogoś więcej niż siostra! Kocham.. Kocham cię jak dziewczynę!
Zaniemówiłam.
-I mam jeszcze pytanie... Chcesz być moją dziewczyną? - popatrzył się na mnie wystraszonym wzrokiem. Ja zrobiłam to samo. Uśmiechnęłam się lekko.
-T-tak...
Uśmiechnął się. Przytulił mnie i obrócił się wokół własnej osi po czym pocałował namiętnie w usta na co widownia odpowiedziała filmowym "Oooooo..."
*Bruno*
Udławiłem się piwem. Nie mogę w to uwierzyć... Wkurzony pierdolnąłem kuflem w telewizor.
___
Pożegnalny odcinek bo jak wiecie zawieszam bloga. Męczyłam się nad tym odcinkiem więc doceńcie że w ogóle się pojawił! Dziękuję Masocholiczce za wsparcie Dobrze, będę twarda jak czerstwy chleb trzymany pod łóżkiem
  • awatar Young, wild girl ♥: Coo ? Niiee ! To się nie może tak skończyć ! Rose nie może być z Zaynem tylko z Bruno !!
  • awatar Gość: Nie!!! :( *foch* Biedny Bruno :( *tula Bruna* Z niecierpliwością czekam na next :0 Ciekawość mnie zżera od środka, ratunku! *umiera*
  • awatar Marsoholiczka: Oj, nie ma za co! Tak, masz być dokładnie tak twarda jak ci mówiłam, i nie bój się, nie spleśniejesz! :D A co do odcinka...pieprzony Zayn! I biedny Bruno...;( I wyszedł Ci świetny dziewczyno!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Dobra dziewczyny dziękuję za wsparcie jesteście kochane :'
Nie skończę pisać opowiadania ale odcinki będą się pojawiać w dużych odstępach..
A co do teraz - zawieszam bloga na jakiś czas. Przez ostatnie dni nabyło mi tyle problemów.. Kiedy wszystko się ułoży to powrócę do was.
Dziękuję jeszcze raz za miłe słowa
 

 
Ostatnio coraz częściej się zastanawiam czy nie skończyć pisać opowiadania... Nie mam w ogóle czasu żeby pisać a jak już zabieram się za pisanie to wychodzi mi ... gówno ... Wiem że teraz pojawią się komentarze typu "zwariowałaś?!" czy "Pisz dalej!" ale to już postanowione... Kończę z tym... Sorry... Jakoś ciężko mi się z tym rozstawać ale to już postanowione
Bloga też raczej zawieszę...
Wybaczcie...
Żegnajcie ...
  • awatar Wenusowa: SZOK :0 SZOK :0 Tak, będę Ci gadać "zwariowałaś?!" ale to prawda. Ja nie chcę, żebyś kończyła. Prowadzisz ten blog świetnie, ale to tylko Twój wybór. Jeśli serio chcesz i NAS nie posłuchasz... :D Zastanów się jeszcze nad tym ;)
  • awatar ♡ Killa on The Run ♡: Nieeeeee.....ty,ty nie możesz przecież twoje opowiadanie to nie jest żadne gówno ;( ;( A może ty po prostu masz jakiś kryzys,albo jesteś w załamaniu..? nie wiem,ale coś musi być źle,że chcesz przestać pisać opo. i zawieszać bloga???? co jest z tobą??...a może przestałaś wielbić Bruna??? PRZYZNAJ SIĘ!!!!
  • awatar brunyx: <Płacz>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

Kocham moich rodziców normalnie!!!
Dostałam uszatkeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!
Teraz siedzę w niej przed komputerem i zacieszam A mama co chwilę wchodzi i:
-Ania nie jest ci w niej ciepło? Ściągnij ją!
A ja wtedy wyglądam mniej więcej tak :
  • awatar Gość: aIgedA http://www.MHyzKpN7h4ERauvS72jUbdI0HeKxuZom.com
  • awatar Gość: kbejlbojt{zo29, http://www.gtmfwghpon.com mvspfianrb
  • awatar Gość: naqhpbojt{zo29, http://www.oofngralaa.com gxnvemjual
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›